Zwą mnie: Eileen
Sam jestem: Brytanią
Funkcja: Jakby nie wystarczyło że zaszczycam swoją obecnością ten zapuszczony bur... zakątek >;/
Twoja nudna historyjka: Zaczęło się od znużenia życiem na kontynencie. Bo ileż można prowadzić jakieś bezsensownie nudne i do niczego konkretnego nie prowadzące wojny o ziemie oblegane ze wszech stron?? Mimo swojej waleczności i niestronienia od męskiego towarzystwa, Brytanie w końcu zmęczyły utarczki z sąsiadami i ostatecznie, zdecydowała przenieść na Wyspy, które okazały się miejscem idealnym dla niej i jej ludzi. Spokoju i ciszy nie brakowało, a jedynie interesującego towarzystwa które byłoby w stanie zająć ją na dłużej. Nie narzekała jednak podobnie jak jej plemiona, które dopiero po opuszczeniu kontynentu poczuły się naprwdę wolne. Nawet więc pomimo swojej skłonności do prowadzenia licznych romasów poza Wyspami, nie zdecydowała się nigdy na powrót. Lubiła swój samotniczy tryb życia... Do czasu do pojawienia się na jej włościach obcego o ogniście rudych włosach. Celta.
Z początku niezbyt chętna nowemu bywalcowi i jego towarzyszom, podchodziła do nich z dużym dystansem, który został szybko zabity przez wrodzoną ciekawość, żartobliwość i wrodzone zmiłowanie Wallace'a do wojaczki. Innymi słowy, z czasem zwyczajnie zaczął jej się podobać. Odrzuciła więc na bok swoją niechęć do obcego i... diabli jedni wiedzą kiedy tak właściwie, zgodziła się zostać jego małżonką. Ponoć jeszcze kierowana tym czymś, co nazywali miłością, chociaż pewna być do końca nie mogła, jako że nigdy wcześniej nie miała okazji się zakochać. Z początku więc całkiem zadowolona związkiem podobnie jak i partnerem, złagodniała, co zaraz okazało się(krótkotrwałym niestety...) wpływem pierwszej w jej życiu ciąży. Z natury bowiem, Brytania nie należała nigdy do osób o charakterze szczególnie łagodnym. Wręcz przeciwnie. Była i jest w dalszym ciągu osobą despotyczną, łatwo dającą wyprowadzić się z równowagi i podobnie gwałtowną w swoich poczynaniach co nieskromną. Zna swoje słabe i mocne strony, korzystając z atutów ile tylko może i ukrywając słabości tak głęboko by nawet przemocą nie dało się ich wyrwać z bezdennych czeluści. To konieczne, zwłaszcza kiedy jest się typem nienawidzącym przegrywać. Nieważne na jakim polu, liczy się fakt. Pomimo głosu w którym zawsze czaiła się arogancja bądź ironiczna nuta, mocno trzymała się małżonka, chociaż swoim zachowaniem starała się nie okazywać zanadtto swojego przywiązania. Nie miał z nią łatwo. Bo może i owszem, gotowała świetnie, w domu panował porządek, a kiedy miała gest, po powrocie z cięższego boju jej dłonie potrafiły czynić cuda, obdarzając strapione mięśnie zmysłowym dotykiem, ale równie łatwo potrafiła wpaść w irytacje na tyle dużą, by siłą wywalić Celta za drzwi, nie ważne czy mróz czy deszcz czy wyrywająca drzewa z korzeniami wichura. Każdy kto znał Brytanię, mógł mu szczerze i z całego serc współczuć jej humorków. Zwłaszcze że rękę miała naprawdę ciężką.
Zaraz po narodzinach pierwszego z synów: Szkota, zaczęły się huśtawki nastrojów, których nijak było w stanie przewidzieć. Narzekała często na swoją figurę twierdząc, że po przebytej ciaży już nigdy nie odzyska dawnego wyglądu a wszelkiemu zeszpeceniu winien jest właśnie Wallace, bo nie kto inny a właśnie on ośmielił się ją zbrzuchacić. I jak wkrótce miało się okazać, nie tylko ten jeden raz. Było to rzecz jasna mocno przesadzone. Roztępy i cała reszta niedogodności, zniknęły równie szybko jak się pojawiały przy każdej przebytej ciąży.
Narodziny Walii, kolejnego rudzielca, przniosły z sobą podobne i zdawałoby się, jeszcze szersze pasmo kłopotów. W tym całkiem sporo coraz cieższych kłótni z przewijającymi się potyczkami z Rzymem i zazdrością o Galię, siostrę jej małżonka. Brytania nigdy nie przywykła do dzielenia się czymkolwiek i KIMKOLWIEK. Kiedy raz coś posiadła, uważała to za swoją własność do końca. Dlatego przywiązanie rodzeństwa, bardzo ją drażniło i zdaje się że drażni nadal. Nie była nigdy najlepszym materiałem na matkę... Głównie przez swój odwieczny wstręt do rudych. Sama, o włosach ni to rudych ni orzechowych(które kropka w kropke odziedziczył po niej Walia), starała się unikać tematu, zwłaszcza w obecności Galii o której piękne, proste, blond włosy była również chorobliwie zawistna.
Kolejne dzieci, kolejne rude, kolejne utarczki i nerwy oraz oznaki znudzenia osobą Celta, doprowadziły ostatecznie do znacznie częstrzych odwiedzić kontynentu europejskiego w poszukiwaniu towarzystwa, które jak twierdzi do dzisiaj: "potrafiło ją w końcu dogodzić kobiecie". Jako przykład faceta idalnego, znalazła sobie Skandynawię, a nie jak myśli chyba do teraz sam Celt: Germanię. I oto dodatkowy kruczek za który powiesiłaby swojego, na ten dzień BYŁEGO małżonka za klejnoty rodzinne. Nie dość że nie potrafił jej zadowolić i z tego powodu musiała szukać sobie nowego obiektu westchnień, to jeszcze jego ignorancja zaszła na tyle daleko, że nie umiał nawet dokładnie powiedzieć kim była osoba z którą go zdradziła.
Ze Skandynawią, Brytania doczekała się potomka IDEALNEGO, którego uważa za prawdziwego i jedynego prawowitego dziedzica Wysp: Arthura. Podobnego jej charakterem co najmniej w 90% i co najważniejsze... cudownego BLONDYNA!
Co poza tym? Nawet jeśli tyra często swoje dzieci(poza Arthurkiem~<3) od nieudaczników, w głębi duszy prawdopodobnie je również kocha. Tyle że po swojemu. Okropnie irytuje ją kolor rudy, za co wini Celta i na niego zwala wszystkie niepowodzenia ich dawnego związku. Jest straszną uwodzicielką i kocha prowokować meżczyzn, a także manipulować nimi wedle włsnej woli. Uważa przy tym, głosząc tę prawdę wszem i wobec, że właśnie tępe zaślepienie kobiecymi wdziękami stawia mężczyzn na pozycji niższej kobietom.
Popiera nie mniej słynne powiedzenie jakoby meżczyzna był głową domu. Bo czemu nie? Chce? Niech nią będzie! Ona i tak pozostanie szyją która będzie obracać ową głową w te stronę którą uzna za właściwą.
Jakaś twoja rodzinka: Wyszło tego więcej niż chciałaby się przyznać... Zwłaszcza że do poczęcia znacznej większości przysłużył się CELT! Pierwszym z synów, najbardziej ją denerwującym ponieważ tak strasznie Celtowi podobnym jest Szkocja. Dalej Walia i Irlandia oraz podobnie ruda, ale jedyna córka: Irlandia Północna, którą stara się edukować w sprawie meżczyzn by nie wchodzili jej na głowę.
Oczwkiem w głowie jest oczywiście Anglia. Kochany i najukochańszy Arthurek, syneczek mamusi nad którym Brytania uwielbia się rozpływać. Gdyby jeszcze cała reszta jego nieudolnego rodzeństwa nie kładła mu ciągle kłód pod nogami... :/
Po co tu jesteś: Dopilnować żeby mi się dzięci z byle kim nie puszczały! Zwłaszcza kiedy macza w tym łapska ich tatusiek który swoją drogą chyba również kręci się w ich pobliży(jego też zamierzam dopilnować! D:< niech no łajza spróbuje tylko latać za jakimiś, młodymi dupami!)
Trzy słowa do JURY:Schodzić z drogi, DAMA idzie do diabła! :I